Czy współczesne państwo może być neutralne światopoglądowo?

Czy współczesne państwo może być neutralne światopoglądowo?

„Gdyby paleta barw społeczeństwa składała się jedynie z koloru niebieskiego, żółtego i czerwonego, wtedy kolor czarny – jako brak koloru – byłby kolorem neutralnym. Skoro jednak część społeczeństwa obrała czerń za swój kolor, nie może on dłużej być uznawany za neutralny” – powiedział obrazowo profesor Joseph Weiler, prezentując stanowisko państw interweniujących w głośnej sprawie Lautsi przeciwko Włochom, która zawisła przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Sprawa dotyczyła obecności krzyża na ścianie w szkolnych salach i wzbudziła niemałe zainteresowanie w Europie. Oto na nowo rozgorzał bowiem spór o obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej, o znaczenie takich pojęć jak sekularyzm, laickość czy wreszcie neutralność światopoglądowa.

W przytoczonym cytacie Weiler dotyka jak się wydaje sedna problemu z współczesnym rozumieniem zasady neutralności, które to zakłada niejako wyciągnięcie przed nawias wszelkich idei  poglądów ateistycznych czy sekularystycznych. Innymi słowy państwo ma być neutralne w stosunku do religii, zaś inne możliwe światopoglądy czy idee nie mogą zasadniczo wchodzić w konflikt z zasadą neutralności czy bezstronności państwa. Jak podkreśla Weiler, sekularyzm nie jest pustą kategorią, oznaczającą brak wiary, a raczej pewnym konkretnym stanowiskiem czy też przekonaniem o charakterze politycznym, które postuluje obecność religii jedynie w sferze prywatnej człowieka oraz całkowite rozdzielenie państwa i kościoła. Jest to oczywiście jeden z możliwych modeli budowania relacji państwo-kościół w Europie (patrz: francuskie laicite), jednak z pewnością nie jedyny. Jest on jednak zbieżny z podstawowymi założeniami demokracji liberalnej, która jako forma ustrojowa zaczęła być uważana za neutralną, stwarzającą obiektywne ramy dyskursu między jednostkami wyznającymi przeciwstawne wartości. Współcześnie zatem  nie jest ona postrzegana jako strona konfliktu, lecz jako niezależny arbiter. W ten sposób, przy pomocy zasady neutralności światopoglądowej państwa, wszelkie wyznania są przykładane do swoistego liberalnego wzorca, który stał się „nienegocjowalny”. Słuszna krytyka takiej sytuacji, dokonana m.in. przez tzw. ruchy komunitarystyczne prowadzi do konstatacji Charlesa Taylora, że „liberalizm jest także pewnym walczącym wyznaniem” i opiera się na konkretnych ideałach etycznych, np. wybierając zasadniczo wolność jednostki w sprawach moralnych w zderzeniu z innymi wartościami.

Sprawa przestaje jednak być taka prosta, gdy przyjrzymy się poszczególnym europejskim państwom. Jak bowiem uznać za bezstronne czy neutralne państwo, w którym istnieje religia państwowa, gdzie m.in. głowa państwa jest jednocześnie zwierzchnikiem kościoła? To przecież z powodu chrześcijaństwa niedziela jest dniem wolnym od pracy, czas historyczny dzielimy na „przed” i „po” Chrystusie, niezliczona ilość współczesnych państw europejskich posiada na flagach bądź innych symbolach narodowych krzyże lub podobizny świętych; szpitale, uniwersytety czy ulice noszą imiona Dzieciątka Jezus, Ducha Świętego czy Maryi Dziewicy a hymny państwowe są wprost modlitwami do Boga. Prowadzi to do oczywistej konkluzji, iż religia jest od wieków obecna w życiu publicznym Europy, stanowiąc jej dziedzictwo kulturowe i budulec tożsamości wielu współczesnych europejskich narodów.

Zakładając, że współczesne doktryny polityczne (np. demokracja liberalna)  niosą z sobą jednak pewną treść światopoglądową nasuwa się pytanie - czy państwo samo w sobie może być neutralne światopoglądowo, mając na względzie coraz bardziej precyzyjne i zakrojone na szeroką skalę polityki państwowe, dotykające takich dziedzin jak rodzicielstwo, wychowanie dzieci czy działalność gospodarcza? Poprzez realizację polityk ekonomicznych czy społecznych (zwłaszcza antydyskryminacyjnych), państwo wkracza w obszary, które tradycyjnie były pozostawione autonomicznym decyzjom jednostek. Może to ograniczać możliwość funkcjonowania jednostek w sferze zawodowej  jak i prywatnej w zgodzie z posiadanymi przekonaniami (by wskazać jedynie kilka przykładów: kwestia noszenia symboli religijnych w pracy; kwestia konieczności sprzedaży środków wczesnoporonnych przez farmaceutów; kwestia udzielania ślubów cywilnych parom jednopłciowym w krajach gdzie taka instytucja funkcjonuje, kwestia oddawania do adopcji dzieci parom jednopłciowym przez organizacje charytatywne związane ze związkami wyznaniowymi).

Przyglądając się w tym kontekście rozstrzygnięciom Europejskiej Komisja Praw Człowieka  (czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka) należy stwierdzić, że samo istnienie religii państwowej  nie jest niezgodne z art. 9 Konwencji, o ile wolność religijna jednostki jest chroniona, a jednostka ma prawo opuścić kościół państwowy. Co więcej, Organy konwencyjne dopuściły także możliwość zinstytucjonalizowanej współpracy państw z wybranymi wyznaniami (np. w drodze konkordatów), nakładanie podatków kościelnych na obywateli bądź zwalnianie wybranych grup wyznaniowych z obowiązków podatkowych.

Jakkolwiek zatem Organy Konwencyjne dopuszczają uprzywilejowaną pozycję danego kościoła w państwie, Komisja jak i Trybunał zajmują bardziej zasadnicze stanowisko, gdy istnieje podejrzenie wpływania na indywidualne wybory jednostek w kwestiach światopoglądowych.

Celem zasady neutralności światopoglądowej państwa jest zatem stać na straży indywidualnej wolności religijnej, nie zaś narzucać określony model relacji państwo-kościół. A zatem Organy Konwencyjne badają raczej czy w konkretnej sprawie doszło do użycia przymusu bądź indoktrynacji, nie zaś naruszenia subiektywnych odczuć Skarżącego.

Podsumowując, zakres zasady neutralności światopoglądowej państwa w ujęciu teoretycznym prowadzi do ścisłego rozdziału państwa od religii/przekonań, co wiąże się z wypieraniem religii z przestrzeni publicznej i znacznym jej sprywatyzowaniem. Takie podejście wynika w istotnej mierze z zaszłości historycznych i swoistego resentymentu świeckiego państwa w kierunku religii, jak i założeń dominującej współcześnie doktryny politycznoprawnej – liberalizmu, który, wskazując na niemożność ustalenia jedynej, słusznej koncepcji życia, broni pozycji państwa jako neutralnego i bezstronnego organizatora życia społecznego (co – biorąc pod uwagę coraz większą aktywność państw m.in. w obszarach polityk równościowych – wcale nie jest sprawą oczywistą i bezdyskusyjną). Złożoność systemów politycznych w Europie oraz bogactwo tradycyjnych związków pomiędzy państwem a religiami w poszczególnych krajach powoduje, że powyższe teoretyczne założenia nie mogą być w pełni implementowane. Organy konwencyjne, które wprowadziły zasadę neutralności światopoglądowej do swojego orzecznictwa jako gwarancję wolności religijnej, mierzą się zatem często z problemem odnalezienia złotego środka pomiędzy wypracowywanym wzorcem kontroli a marginesem oceny państwa.

Wracając na koniec do problemu obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej – niech niejako puentą do niniejszej refleksji będą słowa śp. prof. Lecha Morawskiego, który rozważając problem obecności krzyża na sali plenarnej polskiego parlamentu stwierdził: „istnieje różnica między szacunkiem do symboli, w których wyraża się tożsamość narodowa obywateli danego państwa, a bezstronnością jego aktów prawodawczych i praktyk politycznych i tak jak zdjęcie krzyża nie uczyni państwa bardziej bezstronnym, tak jego pozostawienie nie uczyni go mniej bezstronnym”.

 

Dr Przemysław Komorowski

Kolegium Jagiellońskie w Toruniu

  
Zapraszamy do komentowanie tego wpisu na naszym profilu na Facebooku:

Data: 15 czerwca 2021
Sfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości
www.funduszsprawiedliwosci.gov.pl/
Fundacja Pro Futuro Theologiae
ul. Gagarina 37/8, 87-100 Toruń
Zapisz się do newslettera
Uniwersytet Mikołaja Kopernika
Fundacja Pro Futuro Theologiae
ul. Gagarina 37/8, 87-100 Toruń
Zapisz się do newslettera
Skip to content